Słońce oślepiało swym blaskiem poprzez wielkie, staromodne okna mojego liceum. Do nowej szkoły chodzę już od dwóch miesięcy, ale chyba nigdy wcześniej nie byłam tu taka przerażona. Zaciskałam palce w pięść i marzyłam o tym, by znaleźć się pod ciepłą kołdrą, całkiem bezpieczna.
To wszystko, czyli
społeczność Dekretek zrobiło ze mnie wielkiego tchórza. Drżę na myśl o kolejnej
awanturze z rodzicami. Pewnie i tak nie będę ich słuchać, tylko wspominać te
miło spędzane chwile z Nathanem. Nathanem, którego muszę odrzucić i zranić.
Na moje głębokie westchnienie zwrócili uwagę kumple Lucy.
Jeden z nich podbiegł z zamiarem podstawienia mi nogi. W jednej chwili ogarnął mną potężny gniew i
nie miały znaczenia już żadne zasady, ograniczenia, zakazy i nakazy… Nic mnie
nie obchodziło.
Stałam jak posąg
wpatrując się wściekłym wzrokiem w tego nieszczęśnika. Chłopak był mocno zaskoczony
i śmiał się z mojej miny. Ale mnie nie było do śmiechu. Jego koledzy chyba też
skapnęli się, że coś jest nie tak.
- David chodź, tej
małej coś odbija…
- NIE JESTEM MAŁA! –
Coś we mnie pękło. Frustracja, irytacja… wszystko mną targało. Czułam, że robię
coś złego i o dziwo sprawiało mi to przyjemność. Niezwykle głośno powtarzałam więc w
myślach:
‘In articulo mortis’
‘W obliczu śmierci’
Zerwał się gwałtowny podmuch wiatru. Dziewczyny siedzące
naprzeciwko na ławce zaskoczone obserwowały jak strony ich książek poruszają
się w rytm żywiołu. Zgromadziła się dość duża grupka osób wokół mnie i tego
Davida. Stali w okręgu, pośrodku którego znajdowaliśmy się my: ja i ten biedny David. Zaklęcie z ‘Księgi uzdolnionych’ działało wedle mojego życzenia. Siało
postrach. Widziałam lęk, rodzący się w oczach tego chłopaka, nieświadomego z
kim ma do czynienia. Nie mógł wiedzieć, że ma zaszczyt patrzeć na wielką
Rachel! Ha! Z dumą potrząsnęłam głową.
Wzrok cały czas miałam utkwiony w Davidzie, jednak potrafiłam wyczuć zaciekawienie i poruszenie tłumu. Nareszcie mogłam się wyżyć! Postanowiłam dać całkowity upust swojemu rozgoryczeniu, więc siłą mojego zaklęcia sprawiłam chłopakowi ból. Przelewałam na niego całą swoją złość. Trochę mnie przerażała moja bezwzględność. Mimo to, krzywdząc innych i łamiąc reguły cieszyłam się jak dziecko.
Wzrok cały czas miałam utkwiony w Davidzie, jednak potrafiłam wyczuć zaciekawienie i poruszenie tłumu. Nareszcie mogłam się wyżyć! Postanowiłam dać całkowity upust swojemu rozgoryczeniu, więc siłą mojego zaklęcia sprawiłam chłopakowi ból. Przelewałam na niego całą swoją złość. Trochę mnie przerażała moja bezwzględność. Mimo to, krzywdząc innych i łamiąc reguły cieszyłam się jak dziecko.
Gdy tak rozmyślałam
nad swoim egoizmem poczułam silny ucisk w okolicach serca. Zdezorientowana
przerwałam kontakt wzrokowy i trzymałam się kurczowo za pierś. Kolana się pode
mną uginały, nie miałam na nic siły, chciałam umrzeć. Posłyszałam donośny
wrzask tłumu, ale była to ostatnia rzecz, którą zapamiętałam. W głowie toczyłam
bowiem walkę ze swoim sumieniem. Chciałam… chciałam zobaczyć co z Davidem… ale
nie mogłam. Osunęłam się na podłogę i straciłam przytomność.
***
Dekretko Rachel, twoje
zachowanie było haniebne. Złamałaś mnóstwo zasad bezpieczeństwa. Miałaś chronić
ludzi, a nie ich krzywdzić-
głos Sarah ranił moje uszy. Najgorsze było to, że nic nie widziałam! Czerń! Wszędzie… Strach ścisnął mi gardło.
głos Sarah ranił moje uszy. Najgorsze było to, że nic nie widziałam! Czerń! Wszędzie… Strach ścisnął mi gardło.
Twoja opiekunka Miri zostanie wypędzona ze świata
strażniczek. Ty zaś zostaniesz umieszczona na pół roku w pałacu razem z innymi
Dekretkami. Takie jest moje postanowienie i nie radzę ci próbować postępować
wedle własnej woli. Zatrzymałam czas i zmanipulowałam umysły tych
nieuzdolnionych, którzy byli świadkami twojego karygodnego zaniechania tajności
i użycia zaklęcia. Przywrócę ci wzrok, ale pamiętaj: następnym razem nie będę
taka wspaniałomyślna. Jeszcze jeden tego typu wyskok, a zniszczę cię, Dekretko
Rachel.
Ocknęłam się. Patrzyłam wprost przed siebie. Zamrugałam i ze
szczęścia, że widzę, rozpłakałam się. Z niedowierzaniem rozglądałam się i
ocierałam gorące łzy.
Jakie to dziwne.
Pierwszy raz jestem świadkiem zatrzymania się czasu. Chyba nie muszę sama go
wznawiać…? W tym momencie mój wzrok padł na leżącą obok mnie miniaturkę
skrzydła anioła. Gdy ją podniosłam, rozbrzmiał delikatny głos Miri:
‘Ad calendas Graecas’
‘Na czas nieokreślony’
Ze skruchą podniosłam się z podłogi i nie wiedząc gdzie
utkwić wzrok, w skupieniu powtarzałam w myślach zaklęcie podane przez moją byłą
opiekunkę. Za trzecim razem poczułam się jakbym kliknęła przycisk PLAY. W
jednej chwili rozgorzał codzienny, szkolny gwar. David i jego koledzy stali na
boku. Uśmiechnęłam się niepewnie i ruszyłam szybko korytarzem, bojąc się, że
mnie zaczepią. Schodami dotarłam pod bibliotekę szkolną, gdzie Nathan miał w
zwyczaju przebywać. Tak jak przypuszczałam, siedział na parapecie ze strapioną
miną i słuchawkami w uszach. Podbiegłam z ciężkim sercem i usiadłam obok niego.
- Jesteś! Już się
bałem, że nie przyjdziesz… - uśmiechnęłam się ładnie specjalnie dla niego, by
taką mnie zapamiętał. Nie zobaczymy się przecież przez pół roku!
- Nathan, nie wiem do końca co chcesz ode mnie usłyszeć, bo nigdy nie
mówiłam ci, że chcę z tobą być. Jasne, zaiskrzyło między nami na
początku, ale to było chwilowe - z determinacją kłamałam. Kłamałam, by
nas chronić. Kłamałam, by nie narażać go na niebezpieczeństwo gniewu
Sarah i opiekunek. Nie jestem tylko zwykłą nastolatką, jestem przede
wszystkim Dekretką. A mimo to kocham... Spojrzałam mu lękliwie w oczy i
widziałam jak powoli przetwarza to, co mu powiedziałam. Gdy do niego
wreszcie dotarło, prychnął z niedowierzaniem- Jest jeszcze coś, co
muszę ci powiedzieć. Nie będziemy się widzieć przez sześć miesięcy. –
Wyrzuciłam to z siebie. Dwie straszne dla niego wiadomości.
- Jak to? Gdzieś
wyjeżdżasz? –Teraz był wyraźnie wstrząśnięty.
- Wyjeżdżam…?-
odparłam nieprzytomnie- Ach! Tak, tak, wyjeżdżam. Z rodzicami. Na Majorkę. –
wymyśliłam na poczekaniu. – Wiesz, marzył im się dawno taki wyjazd, więc…
- Ale na sześć
miesięcy? A co z ich pracą, przecież…
- Już sobie znaleźli
tam jakąś pracę, także nie ma z tym problemu. Miło, że się troszczysz – I
wpędzasz mnie w kolejne kłamstwa. Milusio.
- Uhm. To powodzenia
na Majorce- rzekł smutno, zeskoczył zgrabnie z parapetu i ruszył po schodach.
Patrzyłam za nim ze smutkiem. Zasługiwał na większe wyjaśnienia, jestem beznadziejna.
Patrzyłam za nim ze smutkiem. Zasługiwał na większe wyjaśnienia, jestem beznadziejna.
Dzwonek.
Szkoda, że taki krótki. Lubię Twoje opowiadanie, jest zupełnie inne niż te, które czytam. Szkoda mi Rachel, nie może żyć tak, jakby tego chciała, a jej życie nie będzie takie, jak sobie wyśniła. Czekam z niecierpliwością na następny! ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda mi Rachel i Nathana. Chociaż mam cichą nadzieję, że jednak znajdą sposób, by być razem. Zaciekawiły mnie jeszcze zaklęcia. To chyba łacina. Ogólnie bardzo fajny rozdział. czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńPS. Jakbyś była zainteresowana to zapraszam na nowy rozdział.
http://strazniczkajasmine.blogspot.com/
Bardzo fajne, czekam na kolejny ;>
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Kate. ^^
Bardzo fajny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńPomimo to, że krótki :)
Czekam na następny rozdział!
Znalazłam bloga dzisiaj. Jest bardzo fajny. A co do rozdziału; szkoda, że musi opuścić świat ludzi na całe pół roku. No i szkoda Nathana widać chłopakowi zależało... Liczę na to, że jak wróci z "Majorki" to będą razem :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie w wolnej chwili.
wladczyni-mocy.blogspot.com
falszywe-przeznaczenie.blogspot.com
wyjaca-do-srebrnej-kuli.blogspot.com
Pozdrófffka!
Przepraszam, że tak późno piszę komentarz, ale jakoś nie miałam czasu :3
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem jak dalej potoczysz akcję. Jak zachowają się rodzice, a jak Rachel. Przecież będzie musiała coś powiedzieć rodzicom. Nie wyjedzie od tak. A Nathan w każdej chwili będzie mógł zapukać do drzwi jej domu i wtedy co? Okaże się, że cała rodzina jednak nie wyjechała...
Także czekam i nie mogę się doczekać. ;)
Witam! Chciałabym Cię zaprosić do zajrzenia na mojego bloga z opowiadaniem o Black Veil Brides. ( we-will-burn-away.blogspot.nl ) Może przypadnie Ci do gustu i będziesz tam zaglądać częściej. Za niedługo pojawi się notka z bohaterami. c: Komentarze są mile widziane ;) Dzięki za Twoją uwagę i życzę miłego dnia.
OdpowiedzUsuńJasne, bardzo chętnie zajrzę, ale na przyszłość od takich info jest SPAM xd
UsuńNominowałam Cię do Liebster Award.
OdpowiedzUsuńWięcej info na moim blogu. ;)
http://wilczymsercem.blogspot.com/
Pozdrawiam, Kate. ^^
45 yrs old Nuclear Power Engineer Tessa Newhouse, hailing from Langley enjoys watching movies like Conan the Barbarian and Vacation. Took a trip to Historic Centre of Sighisoara and drives a Tundra. Sprawdz to
OdpowiedzUsuńznani adwokaci rzeszow
OdpowiedzUsuń