czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział V

Proszę, przeczytajcie 'Ogłoszenia' po lewej stronie bloga. ; >  Rozdział nie jest dłuższy, tak jak obiecałam, jest wręcz króciutki, ale po prostu za długo nie dodawałam żadnego rozdziału i chciałam jak najszybciej coś dla Was wstawić ;)




 Słońce oślepiało swym blaskiem poprzez wielkie, staromodne okna mojego liceum. Do nowej szkoły chodzę już od dwóch miesięcy, ale chyba nigdy wcześniej nie byłam tu taka przerażona. Zaciskałam palce w pięść i marzyłam o tym, by znaleźć się pod ciepłą kołdrą, całkiem bezpieczna.
 To wszystko, czyli społeczność Dekretek zrobiło ze mnie wielkiego tchórza. Drżę na myśl o kolejnej awanturze z rodzicami. Pewnie i tak nie będę ich słuchać, tylko wspominać te miło spędzane chwile z Nathanem. Nathanem, którego muszę odrzucić i zranić.
 Na moje głębokie westchnienie zwrócili uwagę kumple Lucy. Jeden z nich podbiegł z zamiarem podstawienia mi nogi. W jednej chwili ogarnął mną potężny gniew i nie miały znaczenia już żadne zasady, ograniczenia, zakazy i nakazy… Nic mnie nie obchodziło.
 Stałam jak posąg wpatrując się wściekłym wzrokiem w tego nieszczęśnika. Chłopak był mocno zaskoczony i śmiał się z mojej miny. Ale mnie nie było do śmiechu. Jego koledzy chyba też skapnęli się, że coś jest nie tak.
 - David chodź, tej małej coś odbija…
 - NIE JESTEM MAŁA! – Coś we mnie pękło. Frustracja, irytacja… wszystko mną targało. Czułam, że robię coś złego i o dziwo sprawiało mi to przyjemność. Niezwykle głośno powtarzałam więc w myślach:

                                    In articulo mortis’

                                                            ‘W obliczu śmierci’

 Zerwał się gwałtowny podmuch wiatru. Dziewczyny siedzące naprzeciwko na ławce zaskoczone obserwowały jak strony ich książek poruszają się w rytm żywiołu. Zgromadziła się dość duża grupka osób wokół mnie i tego Davida. Stali w okręgu, pośrodku którego znajdowaliśmy się my: ja i ten biedny David. Zaklęcie z ‘Księgi uzdolnionych’ działało wedle mojego życzenia. Siało postrach. Widziałam lęk, rodzący się w oczach tego chłopaka, nieświadomego z kim ma do czynienia. Nie mógł wiedzieć, że ma zaszczyt patrzeć na wielką Rachel! Ha! Z dumą potrząsnęłam głową. 
 Wzrok cały czas miałam utkwiony w Davidzie, jednak potrafiłam wyczuć zaciekawienie i poruszenie tłumu. Nareszcie mogłam się wyżyć! Postanowiłam dać całkowity upust swojemu rozgoryczeniu, więc siłą mojego zaklęcia sprawiłam chłopakowi ból. Przelewałam na niego całą swoją złość. Trochę mnie przerażała moja bezwzględność. Mimo to, krzywdząc innych i łamiąc reguły cieszyłam się jak dziecko.
 Gdy tak rozmyślałam nad swoim egoizmem poczułam silny ucisk w okolicach serca. Zdezorientowana przerwałam kontakt wzrokowy i trzymałam się kurczowo za pierś. Kolana się pode mną uginały, nie miałam na nic siły, chciałam umrzeć. Posłyszałam donośny wrzask tłumu, ale była to ostatnia rzecz, którą zapamiętałam. W głowie toczyłam bowiem walkę ze swoim sumieniem. Chciałam… chciałam zobaczyć co z Davidem… ale nie mogłam. Osunęłam się na podłogę i straciłam przytomność.
***

  Dekretko Rachel, twoje zachowanie było haniebne. Złamałaś mnóstwo zasad bezpieczeństwa. Miałaś chronić ludzi, a nie ich krzywdzić-  

głos Sarah ranił moje uszy. Najgorsze było to, że nic nie widziałam! Czerń! Wszędzie… Strach ścisnął mi gardło.


Twoja opiekunka Miri zostanie wypędzona ze świata strażniczek. Ty zaś zostaniesz umieszczona na pół roku w pałacu razem z innymi Dekretkami. Takie jest moje postanowienie i nie radzę ci próbować postępować wedle własnej woli. Zatrzymałam czas i zmanipulowałam umysły tych nieuzdolnionych, którzy byli świadkami twojego karygodnego zaniechania tajności i użycia zaklęcia. Przywrócę ci wzrok, ale pamiętaj: następnym razem nie będę taka wspaniałomyślna. Jeszcze jeden tego typu wyskok, a zniszczę cię, Dekretko Rachel.

Ocknęłam się. Patrzyłam wprost przed siebie. Zamrugałam i ze szczęścia, że widzę, rozpłakałam się. Z niedowierzaniem rozglądałam się i ocierałam gorące łzy.
 Jakie to dziwne. Pierwszy raz jestem świadkiem zatrzymania się czasu. Chyba nie muszę sama go wznawiać…? W tym momencie mój wzrok padł na leżącą obok mnie miniaturkę skrzydła anioła. Gdy ją podniosłam, rozbrzmiał delikatny głos Miri:
                                   

                             Ad calendas Graecas’
                                                       ‘Na czas nieokreślony’

Ze skruchą podniosłam się z podłogi i nie wiedząc gdzie utkwić wzrok, w skupieniu powtarzałam w myślach zaklęcie podane przez moją byłą opiekunkę. Za trzecim razem poczułam się jakbym kliknęła przycisk PLAY. W jednej chwili rozgorzał codzienny, szkolny gwar. David i jego koledzy stali na boku. Uśmiechnęłam się niepewnie i ruszyłam szybko korytarzem, bojąc się, że mnie zaczepią. Schodami dotarłam pod bibliotekę szkolną, gdzie Nathan miał w zwyczaju przebywać. Tak jak przypuszczałam, siedział na parapecie ze strapioną miną i słuchawkami w uszach. Podbiegłam z ciężkim sercem i usiadłam obok niego.
 - Jesteś! Już się bałem, że nie przyjdziesz… - uśmiechnęłam się ładnie specjalnie dla niego, by taką mnie zapamiętał. Nie zobaczymy się przecież przez pół roku!
 - Nathan, nie wiem do końca co chcesz ode mnie usłyszeć, bo nigdy nie mówiłam ci, że chcę z tobą być. Jasne, zaiskrzyło między nami na początku, ale to było chwilowe - z determinacją kłamałam. Kłamałam, by nas chronić. Kłamałam, by nie narażać go na niebezpieczeństwo gniewu Sarah i opiekunek. Nie jestem tylko zwykłą nastolatką, jestem przede wszystkim Dekretką. A mimo to kocham... Spojrzałam mu lękliwie w oczy i widziałam jak powoli przetwarza to, co mu powiedziałam. Gdy do niego wreszcie dotarło, prychnął z niedowierzaniem- Jest jeszcze coś, co muszę ci powiedzieć. Nie będziemy się widzieć przez sześć miesięcy. – Wyrzuciłam to z siebie. Dwie straszne dla niego wiadomości.
 - Jak to? Gdzieś wyjeżdżasz? –Teraz był wyraźnie wstrząśnięty.
 - Wyjeżdżam…?- odparłam nieprzytomnie- Ach! Tak, tak, wyjeżdżam. Z rodzicami. Na Majorkę. – wymyśliłam na poczekaniu. – Wiesz, marzył im się dawno taki wyjazd, więc…
 - Ale na sześć miesięcy? A co z ich pracą, przecież…
 - Już sobie znaleźli tam jakąś pracę, także nie ma z tym problemu. Miło, że się troszczysz – I wpędzasz mnie w kolejne kłamstwa. Milusio.
 - Uhm. To powodzenia na Majorce- rzekł smutno, zeskoczył zgrabnie z parapetu i ruszył po schodach.
 Patrzyłam za nim ze smutkiem. Zasługiwał na większe wyjaśnienia, jestem beznadziejna.
 Dzwonek.

11 komentarzy:

  1. Szkoda, że taki krótki. Lubię Twoje opowiadanie, jest zupełnie inne niż te, które czytam. Szkoda mi Rachel, nie może żyć tak, jakby tego chciała, a jej życie nie będzie takie, jak sobie wyśniła. Czekam z niecierpliwością na następny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda mi Rachel i Nathana. Chociaż mam cichą nadzieję, że jednak znajdą sposób, by być razem. Zaciekawiły mnie jeszcze zaklęcia. To chyba łacina. Ogólnie bardzo fajny rozdział. czekam na kolejny :)

    PS. Jakbyś była zainteresowana to zapraszam na nowy rozdział.
    http://strazniczkajasmine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne, czekam na kolejny ;>
    Pozdrawiam, Kate. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny rozdział ;)
    Pomimo to, że krótki :)
    Czekam na następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  5. Znalazłam bloga dzisiaj. Jest bardzo fajny. A co do rozdziału; szkoda, że musi opuścić świat ludzi na całe pół roku. No i szkoda Nathana widać chłopakowi zależało... Liczę na to, że jak wróci z "Majorki" to będą razem :)
    Zapraszam do mnie w wolnej chwili.
    wladczyni-mocy.blogspot.com
    falszywe-przeznaczenie.blogspot.com
    wyjaca-do-srebrnej-kuli.blogspot.com
    Pozdrófffka!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam, że tak późno piszę komentarz, ale jakoś nie miałam czasu :3

    Ciekawa jestem jak dalej potoczysz akcję. Jak zachowają się rodzice, a jak Rachel. Przecież będzie musiała coś powiedzieć rodzicom. Nie wyjedzie od tak. A Nathan w każdej chwili będzie mógł zapukać do drzwi jej domu i wtedy co? Okaże się, że cała rodzina jednak nie wyjechała...
    Także czekam i nie mogę się doczekać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam! Chciałabym Cię zaprosić do zajrzenia na mojego bloga z opowiadaniem o Black Veil Brides. ( we-will-burn-away.blogspot.nl ) Może przypadnie Ci do gustu i będziesz tam zaglądać częściej. Za niedługo pojawi się notka z bohaterami. c: Komentarze są mile widziane ;) Dzięki za Twoją uwagę i życzę miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, bardzo chętnie zajrzę, ale na przyszłość od takich info jest SPAM xd

      Usuń
  8. Nominowałam Cię do Liebster Award.
    Więcej info na moim blogu. ;)
    http://wilczymsercem.blogspot.com/
    Pozdrawiam, Kate. ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. 45 yrs old Nuclear Power Engineer Tessa Newhouse, hailing from Langley enjoys watching movies like Conan the Barbarian and Vacation. Took a trip to Historic Centre of Sighisoara and drives a Tundra. Sprawdz to

    OdpowiedzUsuń