***
Szłam
niepewnie szkolnym korytarzem potykając się co chwilę o porozrzucane,
markowe zresztą plecaki. Zdążyłam się już zorientować, że każdy kto nie
posiada drogich ubrań i gadżetów jest w tym liceum nikim. Z wielkim
żalem pożegnałam moją ukochaną, ale starą torbę, którą dostałam od taty
jeszcze przed TYM dniem. Nie chciałam na samym początku być skreślona,
nie chciałam być outsiderem, nie zniosłabym tego. Zawsze byłam typową
'liderką' w moim ukochanym gimnazjum na Camp Street 233. Ale te czasy to
zamknięty rozdział. To co było... nigdy nie wróci i muszę się z tym
pogodzić, nie mogę wiecznie żyć przeszłością, jak to było w wakacje.
Najgorszą rzeczą w tym wszystkim było to, że zerwałam kontakt z
przyjaciółmi, których znałam całe moje życie i byli mi bliżsi niż
rodzone siostry. Jane i Natalie są dla mnie teraz kompletnie obcymi
osobami. Bólu, jaki czułam gdy widziałam w ich oczach niezrozumienie i
rozczarowanie nie da się opisać. Najgorsze jest to, że nie mogłam im
wytłumaczyć, pożegnać się, lecz musiałam ich potraktować jakby byli mi
obojętni, jakby te lata przyjaźni były dla mnie niczym... Wiem, że ich
zraniłam. Wszystkie moje słowa, każdy gest będą
uważali za nieprawdziwe... Ciężko jest się oswoić z faktem, iż zostało
się samemu. Mam jedynie rodziców, którzy nie wspierają mnie tak jak
powinni. Nie rozumieją, czemu ich córka jest inna. Być może są mną
zawiedzeni. Jakby to ode mnie zależało kim jestem. Nie pozbędę się moich
umiejętności, ani tego kim się urodziłam. Zdaję sobie sprawę, że
zniszczyłam ich marzenia o normalnej rodzinie, o sielance... Tylko
dlaczego nie próbują mnie wesprzeć? Przecież dla mnie TO też jest czymś
nieznanym... Mimo to zostawili mnie z tym samą.
-
Te! Marzycielka!!! Uważaj jak chodzisz ! - Jakiś chłopak ryknął mi do
ucha tak głośno, że zatoczyłam się i wpadłam prosto na grupkę dziewczyn
stojących do mnie tyłem.
-
Przepraszam! Przepraszam! Jezu, ja to jak zawsze, nic ci nie jest? -
krzyknęłam do jednej z nich powalonej przeze mnie na podłogę. Miała
długie brązowe włosy i pomalowane na czarno paznokcie. Mój wzrok padł na
jej koszulkę Slipknot i glany. Uśmiechnęłam się. Też słuchałam metalu.
Jej wzrok był jednak przeszywający. Miałam wrażenie, że lada chwila
wybuchnie. Szybko uśmiech zszedł z mojej twarzy i już zbierałam się,
żeby znów ją przeprosić, gdy ta wybuchnęła śmiechem. Zszokowana
patrzyłam na nią jak na idiotkę. Wszyscy nas obserwowali, zbiegli się
nawet patrolujący korytarze nauczyciele, a ja nadal leżałam na podłodze
próbując zrozumieć jej zachowanie. Wyglądało to wszystko wyjątkowo
komicznie, i nie wytrzymałam. Śmiałyśmy się razem i wśród zgromadzonych
ludzi też rozbrzmiewały chichoty. Zdawałam sobie sprawę, że igrałam z
nowymi nauczycielami i może to zaważyć na mojej opinii u nich, ale nie
to było już moim priorytetem. Pomyślałam sobie, że fajnie byłoby zawrzeć
z tą dziewczyną przyjaźń. Z tego co zauważyłam ma ona spore znajomości w
szkole. Byłby to dobry start.
- Jestem Rachel- śmiejąc się podałam jej rękę. Byłam w tym momencie zadowolona, że pomalowałam paznokcie na czarno a nie na biało, jak to miałam zamiar.
- A ja Lucy. Jesteś z pierwszej? Nigdy wcześniej cię nie widziałam...
- Dość tego. Idziecie do dyrektora, żadne uczennice nie będą robiły w naszej szkole takiego zamieszania!- Nauczycielka, którą minęłam wchodząc do szkoły była wyraźnie wściekła.
- Niech sobie pani da spokój, już idziemy. Ej, ludu koniec przedstawienia!!!- Lucy mrugnęła do mnie i wstając machnęła na mnie ręką. Szybko się podniosłam i dogoniłam ją.
- Więc? Nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie. Ta, która groziła dyrektorem to Wilson. Pamiętaj, żeby nigdy nie żuć gumy u niej na historii sztuki. - Byłam pozytywnie zaskoczona jej bezpośredniością. Odniosłam wrażenie, że znamy się od bardzo dawna, a nie pamiętam kiedy ostatnio tak swobodnie z kimś rozmawiałam.
- No tak, jestem nowa. Nawet nie znam jeszcze nikogo z mojego roku. Musisz mi wszystkich przedstawić- Wyszczerzyłam się do niej. Jane zawsze mówiła, że mam rozbrajający uśmiech i teraz będzie mi on naprawdę przydatny. Lucy wybuchnęła perlistym śmiechem, który tak mnie bawił, tam na korytarzu, kiedy turlałyśmy się po podłodze jak wariatki.
- Niczym się nie przejmuj, wprowadzę cię w towarzystwo. Jestem w 4 klasie, więc znam tu wszystkich. Musisz wiedzieć, że jestem tu postrachem kotów. Co roku męczymy pierwszoklasistów całą bandą. Ale ty się możesz czuć bezpiecznie, polubiłam cię.
- Czuję się zaszczycona- wywróciłam oczami i dźgnęłam ją łokciem - W każdym razie jak cię zobaczyłam to od razu wiedziałam, że jesteś tu kimś - spojrzałam wymownie na jej koszulkę Slipknot.
- Nie pasuje ci coś? Wiesz, jeżeli chodzi o muzykę, to nie warto ze mną się droczyć...
- No co ty! Nie miałam nic złego na myśli - Oj, wrażliwa na swoim punkcie. To nie dobrze, muszę być ostrożniejsza - Też słucham metalu i hard rocka. A Slipknot jest naprawdę okej. Wyluzuj - spojrzałam na nią badawczo.Muszę wyłapywać każdą jej reakcję, każdy gest. Muszę się nauczyć jej stylu bycia i wiedzieć jak reagować. Jest to jedno z przykazań Dekretek.
- No no..! Czułam, że jesteś spoko, ale nie miałam pojęcia, że aż tak! - Stuknęłyśmy się biodrami i śmiejąc się chodziłyśmy po korytarzach na każdej przerwie między lekcjami. Poznała mnie chyba z całą szkołą i czułam, że cały mój strach przed pierwszymi dniami w szkole był zupełnie bezpodstawny.
***
Rozdział na razie nie zawiera zbyt wielu opisów bohaterek, ani głównego wątku, czyli świat Dekretek, ale taka jest moja koncepcja ;)) Będę stopniowo ujawniać Wam szczegóły. Zostawcie komentarze, może jakieś uwagi??? Na pewno coś znajdziecie ;) Możecie też zadawać pytania dotyczące bohaterów, a w kolejnym rozdziale postaram się udzielać odpowiedzi xd
- Jestem Rachel- śmiejąc się podałam jej rękę. Byłam w tym momencie zadowolona, że pomalowałam paznokcie na czarno a nie na biało, jak to miałam zamiar.
- A ja Lucy. Jesteś z pierwszej? Nigdy wcześniej cię nie widziałam...
- Dość tego. Idziecie do dyrektora, żadne uczennice nie będą robiły w naszej szkole takiego zamieszania!- Nauczycielka, którą minęłam wchodząc do szkoły była wyraźnie wściekła.
- Niech sobie pani da spokój, już idziemy. Ej, ludu koniec przedstawienia!!!- Lucy mrugnęła do mnie i wstając machnęła na mnie ręką. Szybko się podniosłam i dogoniłam ją.
- Więc? Nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie. Ta, która groziła dyrektorem to Wilson. Pamiętaj, żeby nigdy nie żuć gumy u niej na historii sztuki. - Byłam pozytywnie zaskoczona jej bezpośredniością. Odniosłam wrażenie, że znamy się od bardzo dawna, a nie pamiętam kiedy ostatnio tak swobodnie z kimś rozmawiałam.
- No tak, jestem nowa. Nawet nie znam jeszcze nikogo z mojego roku. Musisz mi wszystkich przedstawić- Wyszczerzyłam się do niej. Jane zawsze mówiła, że mam rozbrajający uśmiech i teraz będzie mi on naprawdę przydatny. Lucy wybuchnęła perlistym śmiechem, który tak mnie bawił, tam na korytarzu, kiedy turlałyśmy się po podłodze jak wariatki.
- Niczym się nie przejmuj, wprowadzę cię w towarzystwo. Jestem w 4 klasie, więc znam tu wszystkich. Musisz wiedzieć, że jestem tu postrachem kotów. Co roku męczymy pierwszoklasistów całą bandą. Ale ty się możesz czuć bezpiecznie, polubiłam cię.
- Czuję się zaszczycona- wywróciłam oczami i dźgnęłam ją łokciem - W każdym razie jak cię zobaczyłam to od razu wiedziałam, że jesteś tu kimś - spojrzałam wymownie na jej koszulkę Slipknot.
- Nie pasuje ci coś? Wiesz, jeżeli chodzi o muzykę, to nie warto ze mną się droczyć...
- No co ty! Nie miałam nic złego na myśli - Oj, wrażliwa na swoim punkcie. To nie dobrze, muszę być ostrożniejsza - Też słucham metalu i hard rocka. A Slipknot jest naprawdę okej. Wyluzuj - spojrzałam na nią badawczo.Muszę wyłapywać każdą jej reakcję, każdy gest. Muszę się nauczyć jej stylu bycia i wiedzieć jak reagować. Jest to jedno z przykazań Dekretek.
- No no..! Czułam, że jesteś spoko, ale nie miałam pojęcia, że aż tak! - Stuknęłyśmy się biodrami i śmiejąc się chodziłyśmy po korytarzach na każdej przerwie między lekcjami. Poznała mnie chyba z całą szkołą i czułam, że cały mój strach przed pierwszymi dniami w szkole był zupełnie bezpodstawny.
***
Rozdział na razie nie zawiera zbyt wielu opisów bohaterek, ani głównego wątku, czyli świat Dekretek, ale taka jest moja koncepcja ;)) Będę stopniowo ujawniać Wam szczegóły. Zostawcie komentarze, może jakieś uwagi??? Na pewno coś znajdziecie ;) Możecie też zadawać pytania dotyczące bohaterów, a w kolejnym rozdziale postaram się udzielać odpowiedzi xd
' Świetny rozdział. Czekam na kolejny. Chcę jakiś konkretny opis wyglądu głównej bohaterki :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny, Kate. ;)
Jestem ciekawa umiejętności Rachel. Na czym one polegają? Dlaczego musiała opuścić przyjaciół? Świetny, wciągający rozdział ;) Z niecierpliwością czekam na następny rozdział i zapraszam do mnie:
OdpowiedzUsuńhttp://the-free-dream.blogspot.com/
http://co-nieco-o-wszystkim.blogspot.com/
http://the-my-melancholy-and-free-literature.blogspot.com/
Bardzo ciekawy rozdział. Też jestem ciekawa, na czym polegają jej umiejętność. Tajemnicze opko ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :DD
http://must-be-the-alice-on-a-rampage.blog.onet.pl/
fajnie się czyta, będę zaglądać.
OdpowiedzUsuńfajny i ciekawy wygląd bloga.
pozdrawiam i zapraszam do mnie:)
http://eefiil.blogspot.com/
xoxo
Zwykle to jest tak, że autorki, i tu mówię o takich 12-14 latkach, zakładają blogi dla tzw. szpanu. Wcale nie umieją pisać i robią to na siłę. Chcą być fajne poprzez bloga. Nie wkładają w to serca. Widać błąd na błędzie. Błędy ortograficzne, błędy językowe, aż oczy bolą. I tylko zaśmiecają nam różne portale społecznościowe, czy co tam jeszcze, linkami do tych blogów, prośbami o komentarze itd. A ich super przyjaciółki piszą im jak to one świetnie piszą i że im zazdroszczą talentu, chociaż te "pisarki" takowego nie posiadają. Ale widzę, że Ty nie jesteś jedną z tych opisanych powyżej. Już na pierwszy rzut oka widać, że masz do tego smykałkę i naprawdę nieźle Ci to wychodzi. Rozdział I bardzo mi się podoba i obiecuję, że będę czytała Twojego bloga regularnie. Może nie zawsze pod notką pojawi się mój komentarz, bo po co pisać w kółko to samo? ;)Jestem ciekawa jak potoczysz dalej akcję, chodź raczej nie prędko to nastąpi - dopiero zaczynasz, a takie szybkie wprowadzenie ważnych wątków, bo o to mi chodzi, jest.. złym posunięciem. xD Zaraz musisz kończyć bloga, bo nie wiesz co już napisać, nie masz weny itd. O, o, o, wracając do któregoś z poprzednich zdań, (może) nie napiszę Ci komentarzy do II i III rozdziału, bo dopiero dowiedziałam się o Twoim blogu (z zapytaj.onet.pl) i piszę to z 14 dniowym opóźnieniem. Aha i miałam nie dawać Ci linku do mojego bloga, bo uważam, że to jest chamskie i te osoby, które tak robią chcą tylko wypromować swój blog, a potem nie piszą komentarzy (nie obrażając tych osób), ale pomyślałam, że grasz w The Sims 3, więc łap: http://nasyasims.blogspot.com/ . I oto chamska Julia kończy swój komentarz, pozdrawiam :D
OdpowiedzUsuńOjej ;> Czuję się zaszczycona ;) Prawda jest taka, że uwielbiam książki i rzeczywiście nie piszę dla 'szpanu' jak to ujęłaś ;p Baaardzo lubię pisać, a wyobraźnia jest moją odskocznią od życia. Cieszę się, że mój styl ci się spodobał no i mam nadzieję, że Cię nie zawiodę ;*
Usuńsuper:) jestes seksowna!!!
OdpowiedzUsuń??
UsuńBardzo podoba mi się język, jakim piszesz. Śledzę Twojego bloga i zawsze mam nadzieję, że akurat dzisiaj wejdzie nowy rozdział :) Mam nadzieję, że wszystko będzie wyjaśnione, bo na razie mam mętlik w głowie ;P
OdpowiedzUsuń